Jakość obrazu i dźwięku na mega plus. Sam film oceniam 10/10!
MA
MariuszNowak3 dni temu
Kawał dobrego kina, polecam.
MO
MonikaNowak3 dni temu
Mnie się nie podobał. Oglądałam do końca w nadziei na jakieś zaskoczenie.
WO
Wojtek_N4 dni temu
Mnie się nie podobał. Oglądałem do końca w nadziei na jakieś zaskoczenie.
PA
Paweł_K4 dni temu
Nie spodziewałem się takiego zakończenia. Warto było dotrwać do końca.
AD
AdamNowakdzisiaj
Dla mnie trochę zbyt zagmatwany, musiałem się mocno skupić.
BE
Beata_Mtydzień temu
Można obejrzeć, ale szału nie ma. Taki średniak na nudny wieczór.
FI
Filip_Filmtydzień temu
Totalna strata czasu, kompletnie mi się nie podobał...
KA
Karolina_Wwczoraj
Kawał dobrego kina, polecam.
DO
Dorota_S2 dni temu
Super produkcja, trzyma w napięciu do samego końca! Zdecydowanie warto obejrzeć.
JU
Julia_Film3 dni temu
Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Warto było dotrwać do końca.
PA
Patrycja_Ztydzień temu
Oglądałam wczoraj, jakość żyleta. Polecam ten serwis.
MA
Marta_12wczoraj
Początek trochę nudny, ale potem mocno się rozkręca.
AN
Andrzej_K3 dni temu
Jakość obrazu i dźwięku na mega plus. Sam film oceniam 10/10!
Aby dodać komentarz, musisz być zalogowany
Opis
Chicago, lata 20. ubiegłego wieku. Pewnego upalnego popołudnia w studiu nagraniowym grupa muzyków oczekuje na Ma Rainey – genialną artystkę i legendarną „Matkę Bluesa”. Spóźniona na sesję nieustraszona i śmiała Ma wdaje się ze swoim białym menadżerem i producentem w spór dotyczący kontroli nad jej własną muzyką. W klaustrofobicznym pomieszczeniu z każdą chwilą robi się coraz goręcej – dosłownie i w przenośni. Ambitny trębacz Levee, któremu wpada w oko dziewczyna Ma i który pragnie za wszelką cenę zapisać się w historii muzyki, wciąga swoich kompanów w wir rozmów na przeróżne tematy. W ich trakcie na jaw wychodzą prawdy, które na zawsze odmienią ich życie. Film „Ma Rainey: Matka bluesa” będący adaptacją sztuki dwukrotnego laureata nagrody Pulitzera, Augusta Wilsona, to pean na cześć potęgi bluesa i talentu artystów, którzy nie zgodzili się na to, by o ich wartości decydowały uprzedzenia i stereotypy.