Opis
W szarości biurowej codzienności Tomek funkcjonuje jak trybik w maszynie, bez większych wahań, bez większych uniesień. Z czasem w tej pozornej stabilności zaczynają pojawiać się pęknięcia – ruchy stają się mechaniczne, myśli rozmyte, a cień nieznanej postaci zaczyna splatać się z jego obecnością. Granice między tym, co wewnętrzne, a tym, co narzucone z zewnątrz, stopniowo się zacierają. Dzień przeistacza się w ciche starcie pomiędzy jednostką a niewidzialnym systemem, w którym każdy gest nabiera znaczenia. A kiedy pojawia się chwila oddechu, nie wiadomo już, czy to wolność – czy tylko jej iluzja.